• Wpisów:32
  • Średnio co: 73 dni
  • Ostatni wpis:6 lata temu, 14:56
  • Licznik odwiedzin:2 181 / 2416 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
(...) 40 lat później.
--------------------------------------------------
Siedzieliśmy z Harry'm na ganku i obserwowaliśmy nasze ruchliwe wnuki, ganiające po podwórzu.
Dotknęłam wysuszonej ręki Harry'ego i przytuliłam go.
Harry uśmiechnął się napinając śmiesznie zmarszczki.
Podbiegła do nas Lily, córka mojej najstarszej córki- Anabell.
-Babciu, bo Frideric mnie uderzył- rzekła, patrząc na mnie dużymi oczami i wskazując paluszkiem brata.
Zawołałam ochrypniętym głosem chlopczyka i chwyciłam go za rękę.
-Proszę was- zaczęłam poprawiając okulary trzęsącą się dłonią- Nie bijcie się.
Harry pokrecił głową i chwycił gazetę.
Lily odeszła naburmuszona i kontunuowała grę w piłkę.
Harry i ja od dawna nie widzieliśmy naszej córki, Anabell.
Pracuje za granicą w korporacji modelek.
Czasami przyjeżdża do domu wychudzona i zmęczona.
Pilnujemy jej słodkich i niegrzecznych dzieci.
Ma ich piątkę.
Loucas'a, Lily, Ozzy'ego, Celine i Frideric'a.
Wstałam powoli, by nie nadwyrężyć kręgosłupa.
Weszłam do kuchni, w której jako nastolatka robiłam wyśmienite tosty One Direction i wyjęłam z półki album. Strzepnęłam odruchowo kurz i spojrzałam na zżółkłe zdjęcia z zaręczyn i ślubu.
Łza jak kryształ spłynęła mi po policzku pokrytym zmarszczkami i innymi śladami życia.
Harry wszedł po cichu do pokoju i przytulił mnie do serca, śpiewając mi do ucha piosenkę, która odeszła już w zapomnienie- Moments...
Nagle, przerwała nam wbiegająca do kuchni, zdyszana Celine, najstarsza wnuczka.
-Ba...babciu- spojrzała na mnie trzymając w ręce rozgniecioną babeczkę- Bo Frideric, Ozyy i Lily zaczęli rzucać do siebie muffinkami!
Zachuczało mi w uszach.
-Dobrze, spokojnie. Już idę.
Powlekłam się na podwórko i wzięłam pod rękę męża.
Zastałam wnuki ganiajace za wypuszczoną, starą już klaczką, Ramoną.
Parskała co chwilę i odganiała ogonem muchy.
Widząc sytuację podeszłam do Ramony i poklepałam ją po szyi.
Przejechałam po jej siwej sierści i westchnęłam...


C.D.N.N ♥ (ciąg dalszy nie nastąpi)
--------------------------------------------------
Mam nadzieję że się podobało.
  • awatar Turn me on. ♥: dziekuję bardzo za komentarze :) też mi będzie smutno, ale będę niedługo wymyślać coś nowego...
  • awatar Porszaczek;*: o matko prawie się popłakałam jakie cudowne zakończenie :))
  • awatar TośkaTosia: @Turn me on. ♥: Wiem na szczęście ,ale twoich powiadań będzie mi brak :(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
(...) Postanowiłam trochę pomieszkać u rodziców, by mieć z nimi lepszy kontakt.
Wynajęli mieszkanie daleko od mojego domu. Zajmowali się pracą, nadewszystko pracą.
Mama i tata byli po prostu zwykłymi pracocholikami.
Godzinami mogli opowiadać o sukcesach i podwyżkach.
-Mamo- zaczęłam i usiadłam powoli na krześle, w wielkiej jadalni- Miałam wytłumaczyć ci o co chodzi z moim brzuchem.
Mama kiwnęła głową i nadstawiła uszu.
-No więc?
Oparłam dłonią głowę.
-Jestem w ciąży- szepnęłam wzdychając.
Mama popatrzyła na mnie dziwnie i chwyciła mnie za nadgarstek.
-Że co?!- chciała krzyknąć, ale w porę uporała się ze złością, którą było słychać w głosie.
Skinęłam głową i przytuliłam mamę, by ją trochę uspokoić.
-Co na to Harry?- zapytała nieśmiało.
Wzruszyłam ramionami i zastanawiałam się co powiedzieć.
-Jest, hmm...zadowolony.
Probowałam się uśmiechnąć, ale jakoś mi to nie wyszło, więc zostałam przy tymczasowym wpatrywaniu się w oczy mamie.
-To dobrze- rzekła i chwycila gazetę.
Nasza rozmowa jak szybko się zaczęła, tak szybko się zakończyła.
Nie lubiłam gdy ktoś się mnie wypytywał o zdarzenie, a ja nie miałam ochoty odpowiedzieć na liczne pytania i to w tak krótkim czasie.
Proponowała też (mama), żebym wróciła do mieszkania na wsi, u babci i zajęła się starymi przyjaciółmi.
Chociaż mi to nie odpowiadało.
Mama miała skłonność do przykazywania obowiązków, zupełnie nie nawiązujących do tematu.
Wstałam powoli i odeszłam do przeznaczonego mi pokoju, gdzie miałam nocować.
Położyłam się miękko na łóżku, które zdawało się być napełnione powietrzem.
Czasami, gdy byłam daleko od moich przyjaciół i nowego męża, którego ponad wszystko kochałam, rozmyślałam o rzeczach, ktore aktualnie przychodziły mi do głowy.
Myślałam też, że tą nagłą plątaninę spraw wywoływała bardzo powrzechna nuda.
U rodziców zawsze słuchało się muzyki klasycznej, grało się w szachy, według starej receptury na logiczne myślenie.
Martwiłam się w wolnym czasie o dom, dzieci, pracę...
Gdy byłam w ciąży nie przejmowałam się tymi rzeczami, najważniejsze było dziecko, które niedługo miało przyjść na świat.
Marzylam, by je dobrze wychować i być dobrą matką.
Harry na pewno będzie dobrym ojcem.
(...) Przyszedł taki czas, kiedy musiałam wyjechać spowrotem do Londyn'u.
Przed domem czekał już Harry z mnóstwem toreb i pakunków.
Przytulilam go.
-Cześć, słońce- krzyknęlam- Po co ci te torby?
-Byłem na zakupach z Liam'em i Louis'em, oraz Tosią. Kupiłem rzeczy dla malucha.
Rodzice wzięli się pod rękę i usmiechnęli do mnie i do Harry'ego.
Harry zaprotestował, gdy chciałam pomóc mu wnieść zakupione rzeczy.
Był bardzo odpowiedzialny.
Cieszyłam się niezmiernie.
Jednak, w pewnej chwili zaczął mnie bardzo boleć brzuch.
Harry odwiózł mnie szybko do szpitala i wprowadził na salę.
Pielęgniarka uśmiechnęła się i położyła mi rękę na ramieniu.
-To już- wyszeptała.
--------------------------------------------------

C.D.N ♥
  • awatar Turn me on. ♥: no niestety- to co dobre, kiedyś musi się skończyć ;33
  • awatar Śledziu ♥: jak to kończysz? ? -,- .. zajebistee. ciekawa jestm co będzie z tym dzieckiem .
  • awatar TośkaTosia: Ekstra! Nie mogę się doczekać tego dziecka :D Tylko szkoda ,że już kończysz bloga ;(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
(...) Po dwóch tygodniach grania w szachy, nicnierobienia i opalania się, mój brzuch znacznie się powiększał.
Niestety, sprawdziła się "przepowiednia" Louis'a.
Harry co przechodził koło mnie, zatrzymywał się choć na chwilkę by pogłaskać brzuch.
-Jakie to słodkie- powiedziała z piskiem Tosia- Roz będzie mamą!
Pokręciłam głową i siadłam na sofę, by trochę odpocząć.
Wieczorem, Harry przyszedł do pokoju i oznajmił że jutro idziemy na plażę.
-Musisz ubrać tą sukienkę z falbankami i fioletowe szpilki, ponieważ będą same gwiazdy- rzekł z uśmiechem i pogłaskał mnie po policzku.
Położyłam mu głowę na ramieniu, ciężko wzdychając.
-Czemu to się stało- zapytałam tysiąc dziewięćdziesiąty piąty raz od początku problemu.
-Ja, przepraszam. Byłem głupi, zachowałem się jak idiota- rzekł i przytulił mnie- Przez moje zabawy, ty musisz cierpieć.
Uśmiechnęłam się.
-To nie twoja wina- poklepałam go przyjaźnie po plecach.
(...) Gdy rano wstaliśmy, spełniłam życzenie Harry'ego i ubrałam szybko sukienkę.
Spięłam włosy w kok i porwałam buty.
-Pięknie wyglądasz- Harry podniósł mnie i pocałował w policzek.
Zarumieniłam się, ale byłam przyzwyczajona do takich komplementów. Najczęściej ze strony mamy.
Harry wziął mnie za rękę i podeszliśmy do dziwnego faceta trzymającego konie przed naszym domem.
Uśmiechnęłam się krzywo, nie wiedząc o co chodzi.
Facet wręczył jednego mi, a drugiego Harry'emu.
Harry spojrzał na mnie i dosiadł zgrabnie wierzchowca.
-Harry, co ty wyprawiasz?- zapytałam i dosiadłam swojego, brązowego konika.
-Od dawna wiedziałem już że jeździsz konno- rzekł- Więc postanowiłem że pojedziemy na przejażdżkę.
Poklepałam konia i chwyciłam wodze.
Pogalopowaliśmy przez aleję Słoneczną, która zawdzięczała swoją nazwę jakiejś tutejszej poetce.
Zastanawiało mnie tylko skąd Harry umie jeżdzić konno.
Gdy dojechaliśmy, Harry zakrył mi oczy chustką i zsiadł z konia.
Poprowadził mojego w ręce i pomógł mi zsiąść.
Zdiął mi dumnie opaskę.
Zobaczyłam ponownie całą rodzinę.
Pięknie wystrojone ławki, księdza i łuk ślubny obtoczony białymi różami.
Uśmiechnęłam się i nie wiedziałam co mam myśleć.
Chciałam za wszelką cenę zrobić pierwsze, dobre wrażenie.
Niespodziewanie, tata poklepał mnie po plecach.
-Cześć, córcia- rzekł i wziął mnie pod rękę.
Przeprowadził po jedwabnej, białej tkaninie, ułożonej prosto wzdłóż dróżki, która prowadziła do księdza i Harry'ego.
Wszyscy wstali jak na zawołanie i patrzeli na mnie. Choć wydawało mi się że głównym źródłem rozmów pomiędzy nimi, był mój brzuch.
Tosia i Louis, oraz inni chłopcy z zespołu byli w pierwszym rzędzie, obok moich najbliższej rodziny.
Harry ujął mnie za rękę i mrugnął do księdza.
-Ja, Harry Styles biorę ciebie...- zaczął, patrząc mi w oczy i słodko usmiechając się.
W tej chwili czułam się jakby piasek wirował, poruszany słowami mojego księcia.
-Ja, Rozalie Williams biorę ciebie...- tak brzmiały moje ostatnie słowa, które wypowiedziałam będąc nastolatką, małolatą.
Teraz zaczną się prawdziwe problemy.
Harry, mój nowy mąż, założył mi obrączkę na palec, a ja jemu.
-Od tej pory jesteście mężem i żoną- wydukał ksiądz- Możecie się pocałować.
Do tego Harry'ego nie trzeba było namawiać.
Wszyscy zebrani zaczęli klaskać.
Mogłam przysiądz, że widziałam jak tata i mama płaczą.
Louis, Niall i Liam wyskoczyli na scenę i razem z Harry'm zaśpiewali "I wish".
Teraz przyszła kolej na mnie... rozpłakałam się i wskoczyłam w ramiona Harry'emu.
Mama i tata podeszli do mnie i pogłaskali po głowie.
-Rozalie, ty chyba przytyłaś- rzekła, dotykając mnie lekko i gładząc po brzuchu.
-Mamo, później ci wytłumaczę.


C.D.N ♥
 

 
(...) Postanowiliśmy wyjechać razem na wyspę Bali.
Razem, znaczy ja, Harold, Tosia i Louis.
Rozglądaliśmy się po pieknej i dzikiej okolicy.
Piasek rumienił się pod wpływem słońca, a ludzie leżący na kocach opalali się.
Szum błękitnego oceanu było słychać z daleka.
Rozłożyłyśmy leżaki, a chłopcy poczęli bawić się w rzucanie piaskiem do wody.
Śmiałyśmy się w niektórych momentach, gdy Harry pod wpływem ciężkiego i mokrego piasku przewracał się.
On też miał z tego niezły ubaw.
Louis niechcący zdeptał wielki, piaskowy pałac jednego chłopczyka i miał niezłe pogaduchy z jego babcią.
Po powrocie osuszaliśmy sobie nawzajem włosy i wysypywaliśmy piasek z ubrań.
Ubrałam szybko spodenki i koszulkę we wzory, ponieważ był upał.
Usiedliśmy wieczorem przy ognisku, umyci i osuszeni.
Harry przyniósł z zapałem pianki, które piecze się nad ogniskiem, ale okazało się że połowę zjadł.
Louis pokręcił głową i rozdał nam po patyku.
Na niebie pojawiło się miliony błyszczących gwiazdek, od których liczenia zakręciło mi się w głowie.
-Jak ci się tu podoba?- zapytał mnie Harry, sadzając na swoje kolana moją małą osóbkę.
-Jest świetnie- rzekłam i pocałowałam go w usta.
Niestety, jeżeli Harry otrzyma pocałunek w usta nie umie się powstrzymać i trwa on zaledwie pół godziny.
-Możemy jeść- oznajmiła Tosia oblizując się.
Louis zaczął śpiewać jakąś nieznaną nam piosenkę i okazało się też że pochodzi ona z reklamy Haineken'a.
Zaśmialiśmy się wszyscy i zaczęliśmy pałaszować pianki. Potem, poszliśmy wszyscy do pokoi i zajmowaliśmy się swoimi sprawami.
-Harry, czy ty naprawdę mnie kochasz?- zapytałam, gdy byliśmy już wszyscy w łóżkach.
Chłopak pogłaskał mnie po głowie.
-Oczywiście- szepnął- Co ja bym bez ciebie zrobił.
Usmiechnęłam się do niego i pocałowałam go.
Harry "wciągnął" mnie na swój kościsty brzuch.
-Nie wbijaj mi podbródka do szyi, proszę- szepnął Harry śmiejąc się.
Położyłam głowę na bok i udawałam że śpię.
-Hej, kocur, nie śpij- chłopak pociągnął mnie przyjaźnie za koczek.
Podniosłam głowę i spojrzałam na niego wielkimi oczyma.
-Co jest?
Harry uśmiechnął się i objął mnie w pasie.
(...) Rano.
Ktoś zastukał do pokoju.
Wstałam na chwiejących nogach i przekręciłam klamkę.
-Cześć, nie przeszkadzam- zapytała grzecznie Tosia.
Przeczesałam włosy i pociągnęłam ją za nadgarstek, wprowadzając do pokoju.
Tosia popatrzała na mnie dziwnie i zmierzyła mnie wzrokiem.
-Roz, jesteś zpita ?- zapytała chwytając mnie za podbródek.
Przekręciłam oczyma w geście obojętności.
-Hmm... wypiłam tylko jedno piwo- powiedziałam podnosząc palec w górę- Może dwa, albo trzy.
Tosia pokręciła głową i wyszła.
Ścisnęłam Harry'ego lekko za rękę i obudziłam.
Przyznam, że po wczorajszym siedzeniu przed kablówką, bez Tosi, która spała, też nie był w najlepszym stanie... jak i Louis.
-Cooo?- przekręcił głowę smętnie i przetarł oczy.
Wlepiłam w niego oczy.
-Nie wiesz do czego wczoraj doszło?- zapytałam go.
Harry wzruszył ramionami.
-Trochę się zabawiliśmy- rzekł.
Machnęłam ręką i zeszłam na dół, by zrobić śniadanie.
Zobaczyłam Louis'a stojącego przy blacie i parzącego herbatę.
Podrapałam się w głowę i podeszłam do niego.
-Cześć- krzyknęłam mu do ucha, a on zaraz się "obudził"- Nie wiesz co my wczoraj robiliśmy.
Ja nic nie pamiętam. Mam cholernego kaca.
Louis popatrzył na mnie i roześmiał się.
-Mama nie pozwala opowiadać mi nikomu o takich rzeczach.
Wzruszyłam ramionami i chciałam odejść, lecz chłopak złapał mnie za ramię.
-Harry... no wiesz- rzekł.
-No wiem co?!- powiedziałam próbując wyrwać się z uścisku.
-Nie przestrasz się jeżeli spóźni ci się miesiączka- powiedział z uśmiechem od ucha do ucha.
Wytrzeszczyłam tylko oczy i rzekłam:
-O kur**.

C.D.N ♥
--------------------------------------------------
Nie mam pomysłów na bloga, więc powoli będę go kończyć.
Marlena
  • awatar Śledziu ♥: 'Haineken'a.' hainckap bejbi hainckap. ^^ Nie waż się usunąć, ani kończyć. !
  • awatar TośkaTosia: Nie! Chyba mi tego nie zrobisz ? ;( Załamie się. Już i tak nikt nie czyta mojego bloga i jeszcze ty odejdziesz. :(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
(...) Harry bardzo często myślał teraz o ślubie.
Oznajmiał to mamie kilka razy dziennie. Ile będziemy mieć dzieci, jakim będzie ojcem...
Przyznam, że jeszcze do tej pory się nie kłóciliśmy. Do czasu...
Harry obudził się i tak po swojemu, zaczął wyciągać z kosmetyczki różne kosmetyki.
Zostawił wszystko i poszedł robić śniadanie.
W pewnej chwili, na spaniu, zsunęłam się z łóżka i uderzyłam głową w szafkę nocną.
-Ałć- powiedziałam z bólem, masując miejsce, w które się uderzyłam.
Harry zawołał mnie na jedzenie, a ja szybko ubrałam się i poszłam do łazienki by podkręcić rzęsy.
Zastałam nieporządek. Nie chciałam robić awantury, więc posprzątałam.
Siadłam spokojnie przy stole w salonie.
Harry, zadowolony wyszedł z kuchni cały domazany nutellą.
-Harry, nie chcę wiedzieć jak wygląda kuchnia- oznajmiłam mu, jednak po chwili wstałam i poszłam zobaczyć.
Prestraszyłam się, ponieważ cała kuchnia (licząc kafelki i szafki) była w nutelli.
Harry zarumienił się.
-Harry- wrzasnęłam- Idź mi stąd! Ale już! Ja to posprzątam.
Chłopak, naburmuszony włączył telewizor i począł go oglądać.
Po godzinie szorowania mebli podeszłam do niego.
-A ty widziałeś ten bałagan w łazience- zapytałam go stukając stopą o podłogę.
-Taaak- powiedział chcąc ukryć że to jego wina.
-No właśnie- dodałam- Tak myślałam.
Harry wstał i pocałował mnie w policzek.
-I myślisz że to wystarczy?- zapytałam oburzona- Na każdym kroku zostawiasz po sobie bajzel!
-Myślałem że to ty masz pilnować porządku?!- wrzasnął Harry.
-Nie wrzeszcz do mnie!
Siadłam i zakryłam twarz poduszką.
-Prze- przepraszam...nie chciałem- rzekł Harry i wybiegł z domu.
Popatrzałam na zdjęcie, które leżało na blacie stołu. Harry i ja trzymamy się za ręce w parku, pod drzewem wiśni.
W tej chwili naprawdę chciałam pociąć to zdjęcie.
Włożyłam dżinsy i bluzę. Wepchnęłam stopy do trampek i pobiegłam do domu chłopaków.
Drzwi otworzył mi Niall.
-Co się stało?- zapytał, widząc mnie całą czerwoną od łez.
Przytuliłam go i powiedziałam co się stało.
-Jest tu Harry?- spytałam z nadzieją.
Niall skinął głową i zaprowadził mnie do jego pokoju.
Harry siedział na łóżku i podpierał ręką twarz.
-Rozalie? Czemu przyszłaś?
Siadłam obok niego i przechyliłam twarz w bok, by dobrze go widzieć.
-Bo nie chcę, żeby głupia kłótnia popsuła nam dzień, a tym bardziej związek- szepnęłam.
Harry uśmiechnął się i pogłaskał mnie po policzku.
-Kocham cię- rzekł słodko.
Przytuliłam go.
Można było uznać że kłótnia zakończona.
-Chciałbym, żebyś wybrała się ze mną i Zayn'em do kina.
-Okej- rzekłam szybko i wstałam.
-Czy chciałabyś zobaczyć moich rodziców- zapytał nieśmiało.
Wskoczyłam mu w ramiona.
-Tak! Oczywiście!
Harry pokręcił głową z uśmiechem i przyniósł mnie na rękach do salonu.
Niall uśmiechnął się.
-Czyli już się wam poprawiło- zapytał- Więc, Rozalie, zrobisz mi kanapki?
Popatrzałam na niego z dziwnie, a obaj chłopcy roześmiali się, kładąc się rozbawieni na podłogę.


C.D.N ♥
--------------------------------------------------Dziś trochę krótko. Przepraszam!
 

 
(...) Nazajutrz Harry czuł się znacznie lepiej.
Po długim całonocnym podawaniu mu leków, był już zdrowy jak ryba.
-Cześć, loczek- przywitałam go porannym całusem.
Harry przytulił mnie mocno i pocałował w usta.
-Postaram się zrobić śniadanie- zaczęłam- Ale, może chociaż raz wybierzemy się gdzieś do restauracji?
Harry skinął głową i wstał pośpiesznie.
Otworzył moją szafę i zaczął w niej czegoś szukać.
-Czego tam szperasz?- zapytałam z krzywą miną.
Chłopak uśmiechnął się złośliwie i począł ubierać mnie w znalezione przez niego ciuchy.
Zakrył mi oczy bandaną, więc nie widziałam niczego poza mrokiem.
W pewnej chwili, pociągnął mnie za nadgarstek i zniósł na rękach po schodach.
Przynajmniej tak myślałam, bo czułam opór powietrza gdy ze mną biegł.
Postawił mnie miękko na podłodze i przełożył mi torebkę przez ramię.
Poprowadził mnie przez ulicę, uspakajając że nic się złego nie dzieje i ostrzegając przed kamieniami.
Usłyszałam skrzypnięcie drzwi i donośne głosy, oraz odczułam ciepłe, a nawet duszne powitrze.
Harry odkrył mi oczy.
Zobaczyłam siebie w lusterku i się przestraszyłam.
Nie wyglądałam wcale jak ja.
Byłam ubrana w zwiewną, pudrową sukienkę i czarne szpilki. Moje włosy były pięknie uczesane przez Harry'ego w koka, wysoko na głowie.
Zdziwiłam się bardzo.
Harry ukląkł przedemną i wyciągnął z uśmiechem małe, czarne pódełeczko.
-Wyjdziesz za mnie?- zapytał słodkim głosem.
Gdy zobaczyłam jego rozbrajający uśmiech, nie mogłam przestać się śmiać. Jednak, do ust cinęła mi się jedna odpowiedź. To był najlepszy prezent urodzinowy, zważając na to że miałam już teraz "7" lat.
-Tak- rzekłam i rzuciłam mu się w ramiona.
Harry przytulił mnie mocno i pocałował w usta, a zgromadzeni ludzie, w tym mama, tata i reszta rodziny, oraz Tosia i chłopcy zaczęli bić brawa i skakać z radości.
-To jest najwspanialsza chwila w moim życiu- szepnęłam mu do ucha.
Czułam, jak moje serce biło z entuzjazmem i prawie wyskoczyło mi z piersi.
Niall rzucił się do tortu, a rodzice weszli na małe podwyższenie.
Mama podeszła do mikrofonu i zaczęła mówić.
-W ten dzień, nasza mała córeczka stała się prawdziwą, odpowiedzialną kobietą- zaczęła- Przypomnijmy sobie jak wyglądała jako dziecko.
Na tablicy, wielkiej jak w kinie, gdzie wyświetla się filmy, tata póścił moje zdjęcia.
W śpioszkach, w baseniku w zwierzątka, z dziadkiem jedzącym ze mną lody.
Zakryłam twarz i przyznam... rozpłakałam się.
Być w moim stanie nie jest tak łatwo. Teraz, będę już rosła jak normalny człowiek.
-Teraz jest też dzień, który pokazuje to, jaka nasza córeczka jest mądra i rozsądna, że wybrała dobrego kandydata na męża- rzekł tata, mrugając do Harry'ego.
Harry uśmiechnął się i potrząsnął włosami.
Po krótkiej "konferencji", rodzice zabrali się do krojenia tortu, a goście, do podarowywania mi prezentów.
Pierwsza podeszła do mnie Tosia i Harry.
-Wszystkiego najlepszego- powiedziała z entuzjazmem Tosia, przytulając mnie mocno- Myślę że ci się spodoba.
Harry podszedł i pocałował mnie w usta, myśląc że nikt nie patrzy.
-Wszystkiego naj, naj i jescze raz naj- wyszeptał i podał mi ogromną paczkę.
Uśmiechnęłam się.
-To może ja później to rozpakuję.
Zayn, Liam, Louis i Niall przynieśli mi duże paczki.
-To jest plik ubrań z H&M- powiedział dumnie Zayn.
Liam wskoczył mu na plecy i przechwalając się, powiedział:
-A ja mam zestaw bielizny dla ciebie i Harry'ego- mrugnął z łobuzerską miną- Z Calzedonii, czy czegoś tam...
Następnie, podszedł Niall.
W ręku trzymał ciężką paczkę, owiniętą w papier w kwiatki.
-To jest toster- powiedział oblizując się.
Zaśmiałam się i odłożyłam go na stertę innych prezentów.
Louis wręczył mi paczkę w kształcie wielkiej marchewki.
-To jest iPhone- rzekł całując mi rękę grzecznie.
Przytuliłam go dziękując serdecznie.
Następnie, rodzice i Tosia zorganizowali różne zabawy i oglądanie filmów, oraz potańcówkę.
(...) Przyszłam do domu i oznajmiłam rodzicom, że Harry nocuje dziś u mnie.
Gdy byliśmy już w moim pokoju, padlam zmęczona na łóżko.
Harry zaczął szukać jakiegoś prezentu.
Z mozołem wyszperał ten od Liam'a.
-A może przymierzymy, co?- zapytał puszczając do mnie oko.


C.D.N ♥
--------------------------------------------------
Mam nadzieję, że się podoba.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Przedstawiona poniżej Ramona to jest w realu mój koń, ponieważ też jeżdżę konno.
Inne zdjęcia są z internetu.
 

 
Harry posłusznie położył się do wskazanego przezemnie łóżka. Uśmiechnął się lekko wchodząc w pidżamie pod ciężką kołdrę w chmurki.
-Harry, nic więcej nie mów- powiedziałam, widząc jak krzywi się na widok truskawkowego syropu na gorączkę- To ci pomoże.
Wpakowałam mu do ust gęstą miksturę i pocałowałam go w czoło, które było gorące.
Harry poprawił sobie poduszkę i wyjął książkę.
-Wiesz co, ja pójdę kupić coś do sklepu- powiedziałam.
Harry skinął głową.
Wybiegłam z pokoju, ale przymknęłam przed tym drzwi.
Już dawno przemyślałam tę sprawę.
Wrócę do jeżdżenia konno.
Porwałam torbę ze sztybletami i toczkiem.
Wsiadłam na rower i pojechałam na umówioną godzinę, na trening.
Pod stajnią czekała trenerka, Jenny.
-Cześć- rzekłam machając jej z daleka.
-Witaj- powiedziała przyjaźnie i poklepała mnie po kamizelce ochronnej na plecach.
-Wracasz do starych zajęć, co?
Pokręciłam głową i skierowałam się do siodlarni po siodło i ogłowie dla Ramon'y.
Ramona to piękna, zimnokrwista klacz shire z białą sierścią w czarne plamy i mądrymi, niebieskimi oczyma. Dawno na niej nie jeździłam.
Wreszcie poczułam głęboką potrzebę czucia pod sobą skrzypienia skórzanego siodła i parskania Ramon'y.
Klacz parsknęła na powitanie i podeszła do mnie, stukając z entuzjazmem kopytami.
-Witaj, Ramona- rzekłam cicho, by ją nie przestraszyć.
Otworzyłam drzwi boksu (przegrody dla konia w stajni) i poklepałam ją przyjaźnie po szyi.
Wsunęłam derkę na jej grzbiet i mocno zapięłam siodło.
Założyłam ogłowie i wyprowadziłam ją dumnie z boksu, krocząc przez długi korytarz stajni.
-Zobacz jak pięknie razem wyglądają- szeptali do siebie stajenni- I znowu są razem.
-Nasza gwiazdka wróciła- podeszła do mnie Destiny, zadzierająca nosa, trzynastoletnia "mistrzyni stadniny".
Pokręciłam głową, tak by nie zauważyła mojej obojętności co do jej zdania.
Weszłam na halę treningową i z trudem weszłam na klaczkę (miała 2 metry!).
Gdy już siedziałam wysoko w siodle, czułam taką dumę i powagę zarazem.
Poprowadziłam Ramonę stępem (najwolniejszym końskim chodem), by rozluźniła się.
Spięłam ją po chwili w boku, a ona ruszyła bardzo trudnym układem, przechodzącym ze stępa do galopu (pomijając środkowy chód- kłus).
Ruszyła powoli, jej pięknym, ciężkim galopem, typowym dla ras zimnokrwistych.
Po jeździe zaprowadziłam Ramonę do boksu i odłożyłam sprzęt do siodlarni.
(...) Wróciłam do domu i umyłam się szybko, by nie pokazać po sobie że jeździłam konno.
Ubrałam się w koszulkę nocną i przyszłam zobaczyć co z Harry'm.
-Cześć, kochanie- powiedziałam od progu łagodnie.
Harry uśmiechnął się w jego i tylko jego, tak czarujący sposób.
Położyłam się koło niego i położyłam mu głowę na brzuchu, głaszcząc go po ręce.
-Gdzie byłaś tak długo?- zapytał.
-Na zakupach. Już mówiłam.
-Kupiłaś cistka?- powiedział głosem małego dziecka z łobuzerskim uśmieszkiem.


C.D.N ♥
 

 
(...)Tosia wyjaśniła mi o co tak naprawdę chodzi.
Zrozumiałam to, ponieważ sama kiedyś prawie uniknęłam takiego zdarzenia. Do tej pory próbuję o tym zapomnieć.
Muszę przyznać że nigdy nie lubiłam chodzić na zakupy z koleżankami.
Dziś zrobiłam dla Tosi wyjątek. Z niechęcią wyszłam z domu, ale twardo udawałam szczęśliwą i promienną.
-Witaj- powiedziała, składając mi w dłonie swoją skarbonkę.
-Cześć- rzekłam prostując kręgosłup, by wyglądać na jako- taką prostą dziewczynę.
Tosia uśmiechnęła się do mnie dziwnie i chwyciła za nadgarstek.
Pociągnęła mnie do pierwszego, lepszego butiku.
Miałam jednak wielkie szczęście, ponieważ Tosia podzielała mój gust.
Zwracałyśmy uwagę na dokładnie takie same rzeczy.
-Ooo, może ten dres?- zapytała, czekając na pozytywną odpowiedź.
Machnęłam ręką i podeszłam do następnego wieszaka.
Muszę przyznać że najwięcej czasu spędziłyśmy w wypróbowanych butikach.
Gdy zmęczone wróciłyśmy do domu, by poprawić humor, zrobiłam kakao.
Niespodziewanie, ktoś zapukał do drzwi, a ja, zapominając otrzeć "wąsy" z kakao, podeszłam i otworzyłam.
-Co u ciebie, księżniczko?- wyskoczył Harry zza drzwi, taszcząc wielki bukiet róż.
Zarumieniłam się jak te wszystkie symboliczne "101" róż w pięknej wiązance.
Harry roześmiał się donośnie, patrząc na moją twarz.
-Kakao?- zapytał, śmiejąc się i wręczając mi w tym samym czasie bukiet.
Wzięłam prezent pospiesznie i wprowadziłam go za rękę do salonu.
-Rozgość się- rzekłam jak prawdziwa gospodyni i otarłam po kryjomu usta.
Harry rozejrzał się po pokoju i siadł na sofie.
Kątem oka spostrzegłam że oparł ciężko głowę o ścianę w geometryczne wzory i włączył telewizor.
-Harry?- zapytałam, wystawiając zza drzwi tylko głowę- Źle się czujesz?
Chłopak skinął głową.
Podeszłam, i usiadłam miękko obok niego.
-Rozalie, mogę dziś u ciebie zostać?- zapytał nieśmiało.
Pomyślałam że to dobry pomysł, zważając na to, że chłopcy mogą nie zająć się jego gorączką.
-Dobrze. Zaopiekuję się tobą.
Harry uśmiechnął się słodko i pocałował mnie lekko w czoło.
-Kocham cię- wyszeptał.

C.D.N ♥
--------------------------------------------------
Ten rozdział "dedykuję" dla Tosi ;33
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

turnmeon122
 
tosia606
 
Kiedy następny rozdział?????????????
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
(...) Minął wspaniały miesiąc spędzony z moim kochanym i słodziutkim Harry'm.
Poznałam go bliżej i zapomniałam o moich problemach i kompleksach.
Okazał się nie tylko dobrym przyjacielem, ale także wspaniałym dżentelmenem.
Poszłam nad rzekę sama by "odpocząć" od niego, choć wcale nie musiałam, bo jego towarzystwo było czymś lepszym niż jedzenie czekolady.
Siadłam na kamieniu i wdychałam rześkie powietrze po deszczu.
Nagle zrobiło mi się ciemno przed oczami i wrzasnęłam.
-A kuku- szepnął Harry.
Spóścił ręce z mojej twarzy, widząc jak bardzo się przestraszyłam.
-Osz ty- krzyknęłam udając rozzłoszczoną i skoczyłam na niego. Harry przewrócił się na mokrą trawę i śmiał się głośno, ponieważ zaczęłam go łaskotać.
-Aj, przestań- powiedział.
Gdy uspokoiliśmy się siadłam mu na kolanach i popatrzałam mu w jego duże oczy.
-Dziś jest nasza miesięcznica- rzekł chwytając mnie za podbródek.
Popatrzałam na niego krzywo.
-Że co?
Harry pokręcił głową i objął mnie.
-No wiesz, minął miesiąc od naszego "początku".
-Yhyy- powiedziałam dalej z krzywą miną, która wyraźnie pokazywała że nie wiem o co chodzi.
-Tak więc, zapraszam cię do mnie- powiedział dumnie i pocałował mnie w czoło.
Za każdym razem gdy to robił przechodziły mi po plecach przyjemne, ciepłe dreszcze.
-Okej. Na ile?
Harry zamyślił się. Nadwyraźniej obliczał ilość dni, które by mu pasowały.
-Na tydzień?- zapytał nieśmiało i wyszczerzył zęby.
-No niech będzie.
(...) Gdy przyszłam do domu po dyskusji z Harry'm, spakowałam rzeczy i osnajmiłam babci o nocowaniu. Babcia jak zwykle prawiła kazania o antykoncepcji i tych sprawach, więc ja udając że się śpieszę latałam w te i we wte po domu.
-Uważaj z chłopakami- oznajmiła groźnie babcia.
Skinęłam głową.
-Miałam tak samo z twoją mamą- mówiła do samej siebie.
Stanęłam na chwilę przed nią.
-Czyli że...mama urodziła mnie w moim wieku?
Babci burknęła coś pod nosem i poszła do kuchni, ratując kipiącą zupę. O ile dało się ją uratować.
Tym razem nikt po mnie nie przyszedł, więc poszłam sobie sama, najspokojniej jak umiałam przez wąskie alejki.
Zapukałam do drzwi mieszkania.
-Kto tam?- zapytał któryś z chłopaków. Pewnie Liam.
-Hipopotam- odpowiedziałam i ujrzałam Liam'a stojącego w drzwiach.
-Wejdź- rzekł i poklepał mnie po plecach przyjaźnie.
Weszłam, szukając wzrokiem Harry'ego.
-Jesteś- krzyknął i podniósł mnie wirując dookoła własnej osi.
-Tak,jestem.
Harry wskazał mi jego sypialnię.
-Będziemy spali tu- pokazał mi wielkie dwuosobowe łóżko.
Popatrzałam na niego dziwnie.
-Że my razem?
Harry roześmiał się.
-A co, chcesz mnie wygonić na kanapę?
-Nie, tylko...
-Przecież nic ci nie zrobię- powiedział troskliwie łapiąc mnie za biodra.
-No niewiem- powiedziałam niepewnie.
Harry pocałował mnie w usta. Lekko. By pokazać że wszystko jest okej. Okręcił mnie za rękę i położył na kolanach.
-To załóż jakieś tampony, czy coś- powiedział ze śmiechem.
Zbulwersowałam się i wstałam.
Dotykając go lekko ręką w klatę popchnęłam za drzwi.
-A idź ty- wrzasnęłam tłumiąc śmiech.
Inni też roześmiali się, najwyraźniej słysząc naszą rozmowę.
Nagle, przez drzwi weszła po cichu Tosia, machając mi samą dłonią.
-Cześć, Rozalie- rzekła przyjaźnie i uściskała mnie.
-Witaj, przyjaciółko- powiedziałam dając jej przyjaznego buziaka w policzek.
-Ty tu też?- zapytałam nie czekając na jakiekolwiek inne pytania z jej strony.
Skinęła głową i skierowała się do pokoju Louisa.
Zauważyłam jednak, że nie była taka wesoła jak dotąd.

C.D.N ♥
--------------------------------------------------
A tu ubranie wierzchnie Rozalie (był wrzesień, a była taka pogoda jak w zimie):
 

 
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
(...) Dzisiaj pierwsza noc u chłopaków. Znaczy, u Harry'ego. Byłam tak podekscytowana że nie mogłam zasnąć. W końcu, musiałam iść do szkoły.
Obudziłam się nad ranem i smętnie zeszłam z miękkiego łóżka, z którego wcale, a wcale nie chciało mi się zejść.
Pod drzwiami czekał na mnie już mój książe.
-Cześć- powiedział promiennie Harry i pocałował mnie w policzek.
-Cześć, loczek- rzekłam i odwdzięczyłam się gestem.
Harry roześmiał się w taki jego czarujący sposób.
Gdy doszliśmy do szkoły zobaczyliśmy Tosię i Louisa, który najwyraźniej też odprowadził ją do szkoły. Była szeroko uśmiechnięta i w ręku trzymała baletki.
Popatrzała na mnie i pomachała mi, a ja do niej.
Harry położył mi ręce na biodrach, pocałował mnie lekko w usta i mrugnął do Tosi.
Tosia pokręciła pobłażliwie głową i znów zaczęła rozmawiać z Louisem.
-Harry, czy ty zawsze musisz tak publicznie?- zapytałam zamykając oczy, by nie widzieć min zazdrosnych dziewczyn.
-Rozalie- szepnął mi do ucha Harry jakgdyby chciał mnie upomnieć.
Zaprowadził mnie za rękę do klasy, choć wiedziałam że sama trafię.
-Siądziesz ze mną?- zapytał słodko.
Skinęłam głową.
Lekcje przy nim minęły tak szybko, że zanim się spostrzegłam byłam przy mieszkaniu chłopaków.
-Cześć, gołąbki- krzyknął mi do ucha Zayn.
Zatkałam je i coś mruknęłam pod nosem, a Harry zmarszczył brwi i walnął Zayn'a z liścia.
-Weź, ona ogłuchnie- powiedział tuląc mnie.
Zayn pokręcił głową i roześmiał się.
-Nie tak agresywnie.
Za chwilę z kuchni wyskoczyła Tosia.
-Cześć, Roz- powiedziała i wręczyła mi babeczkę.
Wziełam ją bez zastanowienia.
-Dzięki, Toś.
Roześmiałyśmy się i siadłyśmy na wielkiej sofie w salonie.
Harry wszedł do jego sypialni i rozpakował moje rzeczy. Po chwili poobwieszany moją bielizną przyszedł i stanął przede mną.
-Po co ci tyle majtek- zapytał, biorąc jedne z twarzy i kładąc mi je na kolanach.
Zatkałam usta by stłumić śmiech.
Inni domownicy też zaśmiewali się w niebogłosy.
-No wiesz, cukiereczku- rzekłam, kładąc się ze śmiechu na dywanie.
(...) Liam przygotował nachos'y i położył je niedbale na stole.
-Macie.
Niall, tym razem próbował się opanować.
Tosia i ja rozmawiałyśmy, a chłopcy oglądali kablówkę.
Gdy było około godz. 10 w nocy, poszliśmy do swoich sypialni.
-To co robimy, loczek?- zapytałam i siadłam na kolana Harry'emu.
Harry wzruszył ramionami i przytulił mnie.
-Cieszę się że jesteś- szepnął i pocalował mnie w czoło.
-Ja też- uśmiechnęłam się lekko i zobaczyłam przez szparę w drzwiach patrzących nam do pokoju chłopaków.
Skrzywiłam się.
-Uciekać mi stąd- wrzasnęłam- Już!

C.D.N ♥
  • awatar Śledziu ♥: ja sobie wyobrażam co to było w tej sypialni ^^ . racja końcówka najlepsza. :D
  • awatar Turn me on. ♥: @TośkaTosia: Eee bez przesady. Może trochę śmieszne, ale nic takiego ;33
  • awatar TośkaTosia: Tak końcówka ...Najlepsza. Ja nie mogę Padam ze śmiechu :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Pomiędzy tymi rozdziałami będę tworzyła różne zestawy. Chciałam nadmienić że jestem początkującą projektantką mody. To dzięki moim rodzicom, którzy udostępniają mi udział w ich firmie odzieżowej. Jeżeli któryś się spodoba proszę o komentarz.
Jakiekolwiek inne pytania też będą brane pod uwagę
np. "Gdzie znalazłam tą bluzkę?" (czy coś innego).


Marlena ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Gdy wyszłam z domu i zamknęłam drzwi na klucz, zobaczyłam czekającego na mnie Harry'ego.
-Cześć- rzekł biorąc mnie za rękę.
-Cześć, loczek- powiedziałam ze śmiechem.
Pocalował mnie delikatnie w policzek.
-Dzisiaj idziemy w miejsce gdzie spotkałem się pierwszy raz z Tosią- powiedział dumnie.
Popatrzałam na niego ze zdziwieniem.
-To ty i Tosia?
Skinął głową.
Zaprowadził mnie na polankę obrośniętą pachnącymi, polnymi kwiatami. Brzozy falowały na wietrze, a leniwe ptaszki podśpiewywały pod "nosem" kołysanki dla młodych.
-Oto one- Harry wskazał wielki dąb, a pod nim wiła się rzeczka jak niebieska wstążka.
Siadłam wdychając powietrze na miękkiej trawie wysuszonej przez słońce.
Harry popatrzał mi głęboko w oczy i zaraz po tym łza kapła mu na bluzkę w paski.
-Harry? Co się dzieje?- zapytałam troskliwie chłopaka.
Spóścił głowę i próbował się uśmiechnąć.
-Chodzi o Esmee- wycedził smutno.
Przytuliłam go, a raczej wzięłam pod ramię.
-Dlaczego to zrobiła?
Harry zamyślił się przez chwilę.
-Musiała wyjechać do Kolumbii z rodzicami- rzekł przez łzy- Poznała przez internet faceta z tamtych stron. I uznała, że to koniec.
Harry rozpłakał się i położył mi głowę na ramieniu.
-Harry, ja postaram się tobie pomóc- szepnęłam mu do ucha.
Podniósł głowę i uśmiechnął się.
-Pro...proszę, bądźmy razem- powiedział całując mnie w policzek.
Otworzyłam szeroko oczy.
-Ale, my się do końca nie znamy- powiedziałam nie wiedząc czy płakać czy się śmiać.
Harry pokręcił głową z pobłażliwością.
-Nadrobimy to. Obiecuję- rzekł.
W niespodziewanym momencie pocałował mnie czule w usta.
-Loczek- powiedziałam po chwili- Czy ja pozwoliłam?
Zasmiałam się i położyłam głowę na jego kolanach.
-Nie, już będę grzeczny- powiedział z łobuzerskim uśmieszkiem.
To była najpiękniejsza chwila w moim życiu. Nie licząc lodów zjedzonych z dziadkiem Kerbie'm i momentu dostania pod choinkę masy prezentów.
Poczułam zapach kwitnących drzew wiśni i dojrzewającej winorośli.
(...) Harry odprowadził mnie pod wieczór do domu.
Przez całą drogę z cudownego miejsca poznawaliśmy się i "odrabialiśmy" straty. Muszę przyznać, że Harry to bardzo uprzejmy chlopak.
Wziął mnie za rękę i wyszeptał cos do ucha.
-Dobrze, przyjdę- odpowiedziałam z podnieceniem.


C.D.N ♥
Mam nadzieję że się podoba!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Widocznie większa i rozjaśniła włosy.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
(...) Po miesiącu chodzenia do "przedszkola", które było już dla mnie za proste.
Urosłam dziesięć centymetrów i ani myślałam więcej. Zauważyły to moje małe koleżanki i nauczycielki, myślące że za szybko dorastam.
W końcu, po wyznaniu prawdy przez rodziców musiałam się przeprowadzić do przyjaciela.
W końcu, miałam wygląd piętnastolatki.
Pocałowałam mamę w policzek i z łzami w oczach, prowadzona przez Tony'ego wyszłam z "terytorium" naszego domu.
-Nie przejmuj się- powiedział pocieszając mnie- Miałem taki sam problem.
Popatrzałam na niego cała czerwona od łez, a on roześmiał się.
Wprowadził mnie do domu i rozpakował walizki.
Pokazał mi pokój po swojej starszej siostrze i przekazał mi go w moje ręce.
-Oto on- powiedział dumnie.
Otwarłam szeroko oczy i siadłam na łóżku zmęczona.
Rozpakowałam szybko rzeczy i zbiegłam coś zjeść.
Po drodze chwyciłam telefon i wykręciłam numer do Tosi. Miałam nadzieję że chłopców nie będzie w domu. Byłam gotowa wyznać jej prawdę.
Pobiegłam do niej szybko i zadzwoniłam do drzwi mieszkania. Wiedziałam dobrze gdzie ją znaleźć.
Otworzyła mi drzwi stojąc w samej podkoszulce i ledwo zapiętych spodenkach.
-Tak? A pani kto?- zapytała zapinając spodenki ukradkiem.
Zmierzyłam ją wzrokiem.
-Rozalie- powiedziałam szybko.
-Hmm...nie wyglądasz.
Zrobiła krzywą minę.
-Mogę wejść? Powiem ci wszystko- zapytałam nieśmiało.
Otworzyła drzwi i wprowadziła mnie.
Siadłam na pufie.
-Wiesz, bo ja- zaczęłam- Nie wiem jak ci to powiedzieć.
Chwyciła mnie za rękę.
-No bo oglądałaś Zmierzch? Część 4?- zapytałam.
Tosia zamyśliła się.
-Tak.
-To ja mam taki sam problem jak Renesmee.
Tosia spojrzała na mnie niedowierzająco.
-Niee...to niemożliwe.
Skinęłam głową. Spóściłam głowę i czekałam na komentarz, którego nie było przez najbliższe piętnaście minut.
-Okej, spokojnie. To da się wytłumaczyć- rzekła spokojnie. Przynajmniej, udając spokojną.
-Ale- zaczęłam nieśmiało- Mam nadzieję że będziemy się dalej przyjaźnić. Nie zważając na mój wygląd.
-Nie urośniesz jeszcze?- zapytała Tosia z lekkim uśmiechem.
Roześmiałam się i chwyciłam ją za ramię.
-Spokojnie.
(...) Wróciłam do domu i rzuciłam się zdyszana na łóżko. Włączyłam kablówkę i poczęłam oglądać reality show's.
Zadzwonił telefon. Powoli zwlekłam się z łóżka nie nadwyrężając przy tym kości kręgosłupa.
Harry?!
-Cześć, Rozalie- odezwał się znajomy głos.
-Cze-cześć.
-Tosia mówiła mi o wszystkim i...- tu jego głos zawisł.
Położyłam przestraszona telefon na kocu.
-Rozalie? Rozalie!
-Tak, tak, jestem- zapewniłam go słodkim głosem.
-Nie bój się. Jestem po twojej stronie- rzekł opiekuńczo- Ja też mam problem.
-Jaki?- zapytałam z myślą że nie chodzi o jego dziewczynę.
Myliłam się. Chodziło o nią.
-Wiesz, bo Esmee...zerwała ze mną- powiedział cicho szlochając- Przepraszam że ci się tak zwieżam.
-Harry? Może lepiej byłoby porozmawiać u mnie?



C.D.N ♥
--------------------------------------------------
Proszę, piszcie komentarze!
 

tosia606
 
turnmeon122
 
Kiedy kolejny rozdział ?
Wciągnęłam się
  • awatar Turn me on. ♥: że mnie ?? ;3
  • awatar TośkaTosia: @Porszaczek;*: To się ciesze jak chcesz to też moge cie dać. Napisze mi w wiadomości :)
  • awatar Porszaczek;*: Boski blog :D jesli masz tt dodaj do opserwowanysz (Roksana Ganc lub @GRoksana) + Looknij jak chcesz mam nowy rozdział PS: mam plan wkleić cię do opowiadanie (nie długo)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

turnmeon122
 
tosia606
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Po całym przedstawianiu się chłopakom, Tosia odprowadziła mnie do domu i pogłaskała po głowie.
-Mój ty zuchu. Dzięki za odwiedziny- powiedziała słodko.
Uśmiechnęłam się do niej i pocałowałam przyjaźnie w policzek.
Tosia przyjrzała mi się dokładnie.
-Rozalie, czy ty nie miałaś piwnych oczu? Dziś są jasno-brązowe- powiedziała podejrzliwie.
Zakłopotana, zaczęłam przestępować z nogi na nogę.
-N...nie- rzekłam przestraszona- Wiesz, ja naprawdę muszę już iść. Zadzwonię.
Pobiegłam do swojego pokoju czymprędzej i zostawiłam Tosię samą na progu.
Zamknęłam szczelnie drzwi i siadłam na dywanie wzdychając.
-Nie! Nie... co się dzieje?- zapytałam sama siebie patrząc w lustro.
Przejrzalam się dokładnie i zobaczyłam że jestem wyższa o pięć centymetrów.
Rozpusciłam włosy i rzuciłam niedbale gumkę na łóżko.
Włosy widocznie mi zciemniały.
Postanowiłam pomówić z rodzicami. Może oni coś wiedzą.
(...) Przy kolacji usiedliśmy wszyscy razem, oprócz zagonionej babci, krzątającej się w kuchni.
-Mamo- zawołałam do niej.
Mama podniosła głowę i spojrzała na mnie pytająco.
-Co się dzieje, skarbie?
-Wiesz, mam pewien problem- rzekłam cicho- Moje oczy... były wczoraj piwne, dziś są jasno-brązowe. I urosłam. Pięć centymetrów.
Mama spojrzała na tatę.
-Dzieci szybko rosną- powiedziała, kończąc jeść lasagne.
Wzruszyłam ramionami, choć zżerała mnie ciekawość związana z moim wyglądem.
Po kolacji mama zapędziła mnie do kąpieli i do łóżka.
Przyszła z książką o zaczarowanym skowronku i siadła na rogu łóżka.
-Kochanie, chciałam ci coś powiedzieć- rzekła cicho i odłożyła książkę- Chciałam ci powiedzieć później, ale nie wiedziałam że tak szybko zauważysz co dzieje się z twoim wyglądem.
Popatrzałam na nią krzywo, ponieważ dalej nie wiedziałam o co właściwie chodzi.


C.D.N ♥
--------------------------------------------------
Mogę podpowiedzieć tylko, że ten fakt (szybkich zmian wyglądu) dotyczy 4 części "Zmierzchu" , o małej córce Belli i Edwarda, Renesmee.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

turnmeon122
 
tosia606
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
-Aaa nic...- odpowiedziałam pospiesznie.
Popatrzała mi w oczy i zaśmiała się.
-Może panna nieśmiała pójdzie ze mną przejść się do parku?- zapytała.
Rodzice zakazywali mi rozmawiać z nieznajomymi, ale w końcu ona wyglądała tak łagodnie i miło.
Szłyśmy przez park rozmawiając swobodnie.
-Jak się nazywasz?-zapytała po chwili.
Właśnie wtedy gdy chciałam jej na coś odpowiedzieć, za duże trampki nieposłusznie klapały mi na pięcie.
-Rozalie.
Myslałam że powie, że moje imię wywodzi się od słowa "Rogalik", ale uprzejmie powiedziała że jest bardzo ładne.
-Twoje, też Tosiu- odpowiedziałam poprawiając koczka.
Tosia popatrzała na mnie niedowierzająco.
-A ty. Skąd znasz moje imię?
-A, znam.
Zaśmiała się cicho.
-Jasnowidz?
-Możliwe- odpowiedziałam z łobuzerskim uśmieszkiem.
Tosia zaprowadziła mnie do jakiegoś domu.
Powiedziała, że ona tam mieszka.
Gdy otworzyła drzwi, zobaczyłam ganiajacych za sobą chłopaków.
-A wy co? Gościa przyprowadziłam- wrzasnęła na nich.
Wszyscy stanęli na sekundę w bezruchu.
-Jaka przesłodka- zawołał taki wysoki z lokami.
Pogładził mnie po ręce.
Przybiegło jescze dwoje. Brunet i blondyn.
Brunet wziął mnie na ręce i siadł sadzając mnie na kolanach.
-A jak się nazywasz, panienko?- zapytał żartobliwie.
-Rozalie- krzyknęła Tosia z kuchni.


C.D.N ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Obudziłam się i słodko przeciągnęłam. Mojim głębokim ziewnięciem obudziłam moją papugę Simon.
Papużka przestepowała z nogi na nogę wołając donośnie:
-Pora wstać, pora wstać!
Popatrzałam na nią z uśmiechem i podbiegłam do niej ciągnąc za sobą w ręce mój niebieski kocyk.
-Cześć, Simon. Jak się masz?
Papuga wskoczyła mi na ramię przekręcając kolorową głowę.
-Cześć, Simon. Jak się masz?- powtórzyła skrzeczącym głosem.
Posadziłam ją ostrożnie na biórku.
Podeszłam do szafy i otworzyłam ją.
Mama i tata wynagradzając mi to, że często są za granicą kupowali mi ubrania. Niestety w sklepach z odzieżą dziecięcą, która wyglądała jak dla dorosłych dziewczyn.
Wyszperałam jakieś przypadkowe ubrania i zeszłam na śniadanie.
Na wprost mnie wyskoczył tata.
Pewnie gotowy by mi coś powiedzieć.
-Kochanie- powiedział zatroskany- Będziemy musieli się przeprowadzić. Na szczęście tylko do miasta. Mam nową pracę w wytwórni filmów.
(...) Gdy rodzice spakowali walizki wzięli spłakaną mnie pod rękę i wsiedliśmy do samochodu.
Mama przytuliła mnie mocno.
-Rozalie, Summer będzie do ciebie przychodziła kiedy tylko będzie chciała.
Rozpłakałam się jescze bardziej i powiedziałam mamie, że jeżeli jet taka niedobra to skoczę z mostu.
-Co ty mówisz- powiedziała rozzłoszczona.
Dojechaliśmy na miejsce i zobaczyliśmy blok, stojący daleko od centrum.
Weszliśmy do mieszkania.
Rodzice od razu pokazali mi mój nowy pokój z pomalowanymi na ścianach kwiatkami.
Nawet widok pokoju nie zdołał mnie udobruchać.
Rodzice, jak to oni, po kilkunastu minutach sielanki powiedzieli że mają ważne spotkanie i że mam nie wychodzić z domu.
Gdy tylko zatrzasnęły się drzwi samochodu wybiegłam z domu.
Idąc, patrzyłam pod nogi i spuszczałam głowę co chwilę.
Wreszcie, poczułam że o kogoś się zderzyłam.
-Bardzo przepraszam- powiedziałam rumieniąc się.
W moją stronę obróciła się uśmiechnięta blondynka.
-A co ty tutaj robisz sama?- zapytała chwytając mnie troskliwie za podbródek.


C.D.N ♥
  • awatar Śledziu ♥: no, jak na małe dziecko to ubranie jest jak dla nastolatnki, ale co do opowiadanie to coraz ciekawiej. ^^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
(...)
-Mamoo- przeciągałam litery, jak dla mojej mamy zagadkowo- Czy mogę iść do Summer?
Ostatnie słowo wypowiedziałam pospiesznie.
Mama popatrzała na mnie krzywo i założyła rękę za rękę.
-A co będziecie robić- zapytała podejrzliwie widząc moją słodką minkę w stylu małego kotka.
-No wiesz, mamy dużo zajęć- powiedziałam uroczo patrząc na mamę wzruszającą ramionami.
-Dobrze. Ale wróć na obiad.
Wybieglam z kuchni i włożyłam moje, przetarte i znoszone już brązowiutkie baletki.
Porwałam torebkę i ruszyłam w drogę prowadzącą tuż obok młodej topoli.
Mieszkaliśmy na wsi więc dzieci w moim wieku często chodziły do przyjaciół same.
Szłam moim szybkim krokiem i podśpiewywałam pod nosem piosenkę z przedzkola.
Idąc, zawsze dotykałam i zrywałam kwiatki, które rosły przy płocie pani Andersen, miłej staruszki, która zawsze dawała grzecznym dzieciom cukierki.
Miała w kolorowym słoiczku karmelki i miętówki, które były owinięte w tęczowe papierki.
Wreszcie, zobaczyłam wyczekany drewniany dom Summer. Jej mama krzątała się sadzając róże w ogródku, a babcia robiła coś na drutach.
-"Pewnie znowu podaruje mi jakiś szalik, których mam od niej ze sto".
Summer wyjrzała przez okno i pędem przybiegła do mnie z talerzem babeczek.
-Masz. Mama upiekła- powiedziała kładąc mi talerz na dłoniach i sama pałaszując babeczkę z różowym lukrem.
Uśmiechnęłam się i wzięłam do ręki jedną.
-A może pójdziemy z nimi do ogrodu- zapytałam przekrzywiając pytająco głowę, oraz mlaskając.
Summer skinęła głową.
Pobiegłyśmy szybko do ogrodu i rozłożyłyśmy koc w kratkę pod jabłonią.
-Jest ten łobuz, Nikodem- zapytałam mrużąc oczy.
Summer zrobiła powazną minę.
Można było od razu zobaczyć że jest ode mnie starsza. Była dużo poważniejsza.
-Hmm...jest, ale my sobie poradzimy, nie?
Wybuchłam śmiechem i okruszki posypały mi się z buzi. Summer też to rozśmieszyło.
-A może chcesz żebym wyciągnęła z pódełka moją nową lalkę- Amandę, którą dostałam od wujka? Czekałam z rozpakowaniem jej na ciebie.
-Oczywiście- wykrzyczałam z podnieceniem.

C.D.N ♥ (zapowiada się trochę nudno. proszę o komentarze).
 

 
Rozalie to śliczna cztero i pół letnia dziewczynka.
Ma długie, brązowe włosy, które lubi sama czesać.
Jej wielkie, ciemne oczy śledzą każdy ruch.
Uwielbia psocić, tak jak jej starsza przyjaciółka-Summer.
Summer jest przeciwieństwem Rozalie. Jest cicha i grzeczna, zawsze przed zrobieniem czegoś musi pomysleć co z tego wyniknie.

Obydwie dziewczynki uwielbiają być razem. Mają 1000 pomysłów na minutę. Np. przyozdobienie płotu wróżkami powycinanymi z gazet.
Nie brzmi wspaniale?
Jednak, wścibski sąsiad Rozalie, Nikodem, próbuje im przeszkodzić w zabawie za wszelką cenę.

Zapraszam do czytania.
 

turnmeon122
 
tosia606
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

turnmeon122
 
karolinieczka
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

turnmeon122
 
tosia606
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.